Wybieg dla psów przy Ogrodzie Krasińskich - relacja

kwietnia 17, 2017


Dziś postanowiliśmy zapoznać ze sobą Zulę i Zosię, która została niedawno adoptowana przez moją babcię. Babcia mieszka na Muranowie, gdzie znajduje się również Park dla psów przy Ogrodzie Krasińskich. Stwierdziliśmy, że przy okazji zobaczymy jak wygląda ów wybieg, gdyż na Mokotowie, gdzie mieszkamy, takich miejsc nie jest zbyt wiele.


Jeśli nikt z Was jeszcze tam nie był to warto wiedzieć, iż wybieg ma powierzchnię 2 000 metrów kw. i jest czynny całą dobę, 7 dni w tygodniu. Prowadzą do niego dwa wejścia: od strony ulicy i od strony Ogrodu Krasińskich. Właściwie są dwa wybiegi, podobno jeden miał być dla większych psów, drugi dla mniejszych, ale w praktyce nie jest to chyba przestrzegane. Na ich terenie znajduje się altana, źródło wody, PIESuary oraz przeszkody dla psów z pni drzew. 



Byliśmy pierwszy raz w tym miejscu i powiem szczerze, że byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Wszystko schludne, sympatyczne psiaki, mili właściciele. No i odkryliśmy talent Zosi do pokonywania przeszkód. Rewelacyjnie radziła sobie ze wspinaczką na duże pnie drzew i z przeskakiwaniem tych mniejszych, leżących. 






Zula natomiast była dziś jakaś nieswoja i dała się jedynie przekonać do położenia dwóch łap na pniu, co było nie lada wyczynem. Niewiele również angażowała się w zabawy jak na swoje możliwości, ale być może było to spowodowane stresem po jeździe samochodem, której bardzo nie lubi oraz tym, że była w zupełnie nowym miejscu. Biorąc pod uwagę jej chęci do zabawy i do treningu to poza umaszczeniem to chyba jednak mało odziedziczyła po Borderach. :p Zamiast skakać kibicowała Zosi, która ochoczo podążała za Filipem, jak widać powyżej. 


Dziewczyny chyba od początku przypadły sobie do gustu, chociaż Zula, ku naszemu zdziwieniu okazywała wobec czarnej lekki dystans, podczas gdy to zazwyczaj ona jest inicjatorką kontaktów i zabaw z innymi psami. Być może chciała pokazać młodszej koleżance, że jest trochę starsza, dziś nie jest jej dzień i nie w głowie jej harce. Miałam też wrażenie, że była trochę obrażona kiedy ćwiczyłam z Zosią różne komendy. Starałam się oczywiście rozdzielać czas sprawiedliwie pomiędzy dwa psy, zresztą byliśmy we troje, więc każdy po trochu się nimi zajmował. Zosia podłapała przychodzenie na komendę "chodź do mnie" i pod koniec rezygnowała nawet z zabawy z innymi psami, aby na nią zareagować z czego byłam bardzo dumna. Było jej pewnie łatwiej, bo Zula też bardzo ładnie wykonywała to ćwiczenie i mała miała skąd brać przykład. 


Podsumowując, dzień zaliczamy do tych udanych, psy zaprzyjaźnione, będziemy już spokojni kiedy wspólnie będziemy mieli wyjechać na działkę. No i oczywiście polecam wycieczkę na wybieg dla psów przy Ogrodach Kraśińskich, 

You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

Like us on Facebook

Instagram